Się dzieje


Wydaje się to niemożliwe, a jednak: liczba tangowych imprez nadal rośnie.

Pytacie mnie o opinie dotyczące wydarzeń, naszej społeczności i różnych zachowań. Dziękuję za zaufanie. Czuję na sobie pręgierz odpowiedzialności. Ponieważ jest to mój blog osobisty, mogę swobodnie wyrażać, co chcę, jednak opisując wydarzenia i zjawiska, trzymam się pewnych zasad. Bazuję na własnych obserwacjach, w wyjątkowych sytuacjach przekazuję te zasłyszane. Od kiedy Monika P. słusznie mnie obsztorcowała, publicznie daję informację wspierającą, zaś tę (ewentualnie) rozwijającą – w cztery oczy. Nie można sobie u mnie zamówić laurki. Chwalę, kiedy mi się podoba :) Kiedy mi się nie podoba – np. gwiazdorzenie starych dziadów przed młodymi nieświadomymi jeszcze tanga dziewczynami – to czasem coś mi się wymsknie, w efekcie czego „ofiara” moich wypisywanek zarzuca mi skrzywdzenie (chociaż sercem wspieram jego organizacyjne działania mimo jego podłego charakteru), ale autorefleksji i zmiany zachowania zero… Kiedy sama coś organizuję, staram się, aby było na dobrym poziomie w przyjaznym miejscu. Chyba każdy, kto bywał, z sentymentem wspomina Batidę…

1

Staram się decentralizować.

Czyli brać pod uwagę, że jeśli coś nie jest w mym guście, nie oznacza, że nie ma swoich amatorów. Z pewnymi pojęciami trudno się dyskutuje: co jest ładne, czy trwa długo lub czy dzieje się szybko… Ze mną np. trudno jest pomarudzić o tym, że jest za gorąco, bo taki stan przeżyłam raz i nigdy więcej: nad Jeziorem Galilejskim w Tyberiadzie, w lipcu, przy +40 st. w cieniu i 99% wilgotności powietrza. A nasze upały kocham i mogłyby trwać cały rok! Poza tym w tangu jak w seksie: ma być gorąco, przyjemnie i wilgotno! Najlepiej od napojów chłodzących :)

Impreza, na której nie byłam.

Skoro nawet naczelny tangowy upierdliwiec zapercypował, że mu się podobało, nie mogę o niej nie wspomnieć: Las Perseidas. Służby operacyjne doniosły, że maraton był rewelacyjny: wysoki poziom tanga, świetna muzyka, porządek na znakomitym parkiecie, obfity bufet, gustowna oprawa i uważni organizatorzy. Bardzo mnie to cieszy, że moja ukochana Warszawa ma kolejny maraton i to na wysokim poziomie. A że dla wybrańców? Niektórzy narzekali na bardzo ostrą selekcję, niejeden się wręcz obraził.

Gospodarze eventu decydują, kogo chcą na nim mieć – to ich prawo.

I nie ma co się burzyć, chociaż słuszną wydaje się uwaga, że skoro organizatorzy chcą mieć wybrane grono, niech zapraszają wybrańców, bo rozesłanie zaproszenia do wszystkich, a potem kategoryczne olanie – jest po prostu niegrzeczne. Widać organizatorzy są tak umocowani w światowym środowisku tangowym, że mogli sobie pozwolić na wybredność w doborze gości. Mieli swój cel, który osiągnęli i ja im z całego serca gratuluję :) Służby operacyjne doniosły także, że jednak i tam nie wszyscy umieli się zachować i zdarzały się „momenty”. Na szczęście dla tych, którzy czuli się odrzuceni, są różne imprezy. Także takie, na które nie trzeba się rejestrować ani mieć pary.

Moje wakacyjne odkrycie

Po prostu rewelacja! Dwadzieścia km w głąb Niemiec jest sobie dworek w Raminie, prowadzony przez polskie małżeństwo. Otoczenie przyjemne, klimatyczne, gospodarze serdeczni, pokoje noclegowe wygodne, kuchnia inna niż w tego typu miejscach. Co kwartał odbywają się tam tango bale.

Ramin

Bardzo żałuję, że nie ma takiego dworku w woj. mazowieckim. A może jest, tylko nieodkryty? W Raminie odbywają się różne imprezy artystyczno – taneczne, w tym tango. Mieszkańcom zachodniej Polski polecam to miejsce na firmowe wyjazdy integracyjne. No i nie przegapcie kolejnego tango balu, który odbędzie się już w listopadzie.

Tango – integracja

Jak co roku we wrześniu, zapraszam do uczestniczenia w szczytnej imprezie charytatywnej w ramach kampanii informacyjnej Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego „SyMfonia Serc”. Niestety nie tangujemy już na Dworcu Centralnym, bo tak został przebudowany, że nie bardzo jest gdzie. Ale tańczymy bez zmian na Krakowskim Przedmieściu, 100 metrów od kościoła św. Anny. Impreza odbywa się po raz dziewiąty (!), a nasze środowisko tangowe dołącza po raz ósmy (!). Co robimy? A to, co lubimy, czyli tańczymy tango! Mam nadzieję, że w tym roku dopisze pogoda. Spotykamy się na Krakowskim Przedmieściu w niedzielne popołudnie 18 września. Rozpoczniemy o godz. 14.15. pokazem, w którym – po raz kolejny – zobaczymy naszą Arcymistrzynię tanga Beatę Maię Gellert i Marka Matysiaka (wywiad z Maią). Po pokazie zapraszam na dwugodzinną milongę, na której zagra nam znakomita warszawska TangoDj-ka Ela Petryka. Wstęp oczywiście wolny. Co ma wspólnego tango z SM? A to, że nigdy nie wiadomo, kto może zachorować, czyjej rodzinie przyjdzie się z tym wyzwaniem zmierzyć… Wpisz tę datę w tangowy kalendarz! Można zaplanować weekend w stolicy i obskoczyć piątkową oraz sobotnią milongę, a i po Krakowskim Przedmieściu można będzie jeszcze potańczyć. Warto sobie zrobić taki maraton w różnych miejscach bez rejestracji :)

Tango-integracja

Warszawa ma coraz więcej imprez.

Tydzień wcześniej, czyli 9-11 września, odbędzie się kolejny warszawski maraton: Spontan Tango Maraton. Organizatorki imponują mi zaangażowaniem, zapałem i odwagą, której wymaga start z taką imprezą miesiąc przed. Maraton jest promocją festiwalu tanga, który ma się obyć za rok. Rejestracja w toku. Będzie zachowana proporcja prowadzących i podążających, ale jeśli nie masz partnera, zgłaszasz się solo i nie musisz na żadnego polować, bo specjalna sekcja zapisuje stan na dzień bieżący i to ją boli głowa, żeby się zgadzało. After party, które odbędzie się w miejscu maratonu, będzie dostępne dla wszystkich. Dziewczyny fajnie to wymyśliły i jeśli masz jakieś inne plany – rzucaj wszystko i się rejestruj, bo będzie fajnie (informacje na bieżąco tutaj).

Spontan

I kolejny maraton w Warszawie. Cieszę się, że moje miasto jest coraz w imprezy bogatsze.
W ostatni weekend października odbędzie się znana już i doceniana przez tangueros impreza, a stolica znowu ugości tancerzy z całego świata. Ognisty maraton El Fuego zagości w fenomenalnej sali z ogromnym parkietem doskonałej jakości i osobną strefą żywieniową. Bardzo lubię to miejsce. Pomieści znacznie więcej osób, niż przeciętna sala. Organizatorzy otworzyli dodatkową rejestrację dla singli – jeśli jeszcze się nie zgłosiłeś/zgłosiłaś – zrób to, bo warto! (zajrzyj tu).

El Fuego

Co jeszcze tej jesieni?

W połowie października Poznań po raz drugi organizuje maraton La Endorfina. Zacna impreza. Bardzo lubię jeździć do Poznania, zwłaszcza jak przyjeżdża Szczecin :) A ten w drugiej połowie listopada ma swój festiwal. Za to w pierwszy weekend listopada ponownie zaprasza Warszawa – na pierwszą edycję Recuerdo Warsaw Tango Festiwal, na który można rejestrować się solo. Podkreślam: to jest festiwal, a tego dawno w Warszawie nie było. Także jesienią zapowiadała się druga edycja Tanguerilli, czyli weekendu z neotango, ale na razie szczegółów nie ma. Swoją drogą to było ciekawe doświadczenie. Świetna impreza dla tych, którzy nie lubią tradycyjnej muzyki i nie chcą zachowywać porządku na parkiecie. Tu wszystkie chwyty dozwolone.

Neotango

A zimą…

fot. Jerzy Dzieciaszek

Aż tak daleko wybiegać nie będę. Przypomnę tylko, że jak co roku Bielsko Biała organizuje sylwestra w jednej z najpiękniejszych neorenesansowych sal w Europie, a tydzień później czeka nas kolejna edycja Beskid Tango Maraton. Caryca tej imprezy – Ania Pietruszewska – powiedziała, że dla uczestników zarezerwowane są pokoje po remoncie, powróci konwencja sprzed dwóch lat (rok temu było to niemożliwe z powodu sylwestra tuż przed maratonem) i oczywiście odbędzie się pidżama party, więc szykujcie szlafmyce i bonżurki. Bardzo lubię imprezy, na których wszyscy są razem i śpią w jednym miejscu. Zupełnie inaczej przebiega integracja. Wypatrujcie wydarzenia :)

Modyfikacja

Wprowadziłabym powszechnie dwie: 1. Zniosłabym wymóg rejestracji na maratony w parach, który skazuje panie na uganianie się za panami, a panów na opędzanie się od pań. Tak jakby organizatorzy nie umieli liczyć i nie byli w stanie ogarnąć, czy mają skład zrównoważony. Tak, wiem, „wszyscy tak robią”. Dziewczyny od Spontan Tango Maraton jako pierwsze zrezygnowały z tego procederu i uważam, że to świetny krok. 2. W niedzielę sporo ludzi wyjeżdża. Otworzyłabym podwoje maratonu na trzy ostatnie godziny dla wszystkich chętnych. Zawsze to dodatkowy zastrzyk pieniędzy dla organizatorów (taki extras :) ), a dla ludzi radocha. I tu okazuje się, że Spontan także jest pierwszy :) Dziewczyny wpadły na to, zanim ten wpis się ukazał.

A co na świecie?

Festiwal w Tel Avivie (moje marzenie) i Istambule, Barcelona Tango Glam, 22 października: polsko-litewski tango weekend (wejście na milongi bezpłatne!), Cypr, Bergen, Ateny, Majorka, Bazylea, Istambuł, Istambuł, Istambuł… Wymieniam te, które wydają mi się ciekawe, bo jest ich znacznie więcej. Jest coś też w Mińsku, ale tamten kierunek mnie nie pociąga, więc szczegółami się nie interesuję. Za to Istambuł… Zachwycałam się atamanami parkietu w poprzednim wpisie, więc teraz daruję Wam moje westchnienia. Gdybym wygrała kumulację w lotto, nie miałabym bólu głowy, co z nią robić. Oj, nie miałabym…

Istambuł