II Warsaw Tango Weekend – czy warto tak się wysilać?


II Warsaw Tango Weekend
Tak, czyli jak?
Organizacyjnie – bo trzeba wszystko ogarnąć, i uczestnicząco – bo trzeba się wyrychtować, odpowiednio nastawić, bawić.

Zatem: czy warto się wysilać? Moim zdaniem TAK.

Wielkie imprezy nie są moimi ulubionymi. Jednak chyba zmienię zdanie.

Warszawa nie ma festiwalu. Niech ma WTW przynajmniej dwa razy w roku.

Nie wiem, czy ten wpis będzie sensowny. Sobota buzuje mi w żyłach do teraz, a jest wtorek, godz. 23.16.

A było tak:

Pierwsze, co mi się ciśnie na myśl, to rzecz oczywista: organizatorzy imprez typu festiwal czy maraton mają średni wpływ na to, jak ja osobiście będę się bawić, kto mnie będzie prosić, czy moje cabeceo będzie działać. Na to, jak się będę bawić, składa się szereg czynników.

To, na co organizatorzy mają wpływ, to otoczenie imprezy: czy jest miejsce do swobodnej zmiany butów, czy obsługa wie, jak się poruszać między tangującymi, czy jest miejsce relaksu i swobodnych rozmów, czy można bez stresu skorzystać z toalety, czy bufet jest przyjazny (personalnie i cenowo).
W Pałacu Prymasowskim wszystkie te kwestie były ogarnięte bez zarzutu.

Brak rezerwacji stolików to moim zdaniem dobra decyzja.

Siadano, jak chciano, nikt nie miał do nikogo pretensji, nikt nikogo od stolika nie odstraszał. Chociaż… był jeden wyjątek, kiedy w spędzaniu miłej nocy przeszkodził mi wyraz buźki panienki o wyglądzie cierpiętnicy i ego rozrośniętym ponad miarę. Zasugerowałam, że miejsce, na którym usiadła, jest zajęte…

Oczywiście najważniejszy był parkiet i muzyka.

Prymasowski parkiet jest po prostu boski (na etapie urządzania wnętrza Niebiosa musiały pokierować, kim trzeba). Obydwaj dj-e nie zaskoczyli i zagrali, jak to mają w zwyczaju: fantastycznie – Mateusz Kwaterko w piątek, Przemek Mielcarek w sobotę.

Duża impreza musi mieć różnorakie atrakcje.

Jedne zostały dobrane z umiarem, inne z humorem. Piątkowy pokaz Oli Niesler i Michała Zachariasiewicza był klasyczny i elegancki, bez udziwnień, podskoków, szpagatów. Orkiestra Furor del Tango porwała publikę do tańca od pierwszego taktu, tak że nawet pierwszego utworu nie wysłuchano w spokoju i pietyzmie, tylko od razu ruszono w tango. Loteria fantowa, niezawodna maszyna losująca i mistrz ceremonii Jarek Żet – trzeba było to zobaczyć…:)

Jedną z nagród w loterii były buty naszej polskiej rodzinnej firmy Elante.

Bardzo się cieszę, że firma się rozwija, wprowadza nowe wzory, nadal jest otwarta na kreatywność projektancką klientów. Nie mogłam się oprzeć i zamówiłam kolejną parę:)

II Warsaw Tango Weekend

Sobotni pokaz Noelii Hurtado i Carlitosa Espinozy to wisienka na torcie.

Ja się nie bardzo znam, ale wiem, co mi się podoba, a co nie. Dla mnie był to jeden z najlepszych pokazów, jakie widziałam. Bez wierzgania i gimnastyki. Cudownie zatańczone tanga, walc i milonga. Po prostu cudownie. Wcześniej słyszałam zachwyty tą parą. Teraz dołączyłam do grona ich wielbicieli.

II Warsaw Tango Weekend

Relacje z imprez mają to do siebie, że zależą od percepcji i nastroju osoby relacjonującej.

Piątek był dla mnie osobiście bardzo udany towarzysko, mniej tanecznie. Za to sobota była dla mnie bardzo udana pod każdym względem.

I czekam na kolejny raz.