Eksplozja tangowych mocy


Myślałam, że to niemożliwe, by było JESZCZE WIĘCEJ tangowych imprez. A jednak! W Warszawie milongi się trochę przetasowały: część zniknęła, inne powstały. W kraju i za granicą wysyp wszelakich eventów: maratonów, festiwali, przedłużonych weekendów…


1

Uczę się po to, by tańczyć.

Powiesz: jak każdy! Otóż nie. Są tacy, których spotykam na warsztatach, a nigdy nie widziałam na żadnej milondze. Beata Maia Gellert powiedziała: „Serce tanga bije na milongach” (wywiad z nią przeczytasz TU: wywiad z Beatą Maią) – a dla mnie nie ma tańca bez serca…

Nauka nie ma końca.

Im dłużej tańczę, tym chętniej wracam do podstaw. Chętniej przez rozum, a nie, że lubię. Nie znoszę. Żmudne ćwiczenia mnie męczą. Ale nie ma innej drogi, jak nauczenie swojego ciała odpowiedniego prowadzenia się. Okazuje się, że ten proces może być przyjemny! Kasia Chmielewska i Mateusz Kwaterko zorganizowali zajęcia z… kijami, i to bez marchewek, a i tak się wszystkim podobało. Kto nie próbował, niech wypatruje, jak ćwiczyć z głową, bo warto. A już teraz, w najbliższy weekend, można wybrać się na warsztat do bardzo sympatycznej i świetnie tańczącej pary, czyli Mariny i Ozgura (Wydarzenie znajdziesz TU: LINK ).

2

Duże eventy.

Dużo abrazos. Warto się podszkolić, by nie wisieć na partnerze jak na drabinie podczas WF-u w podstawówce i nie przestawiać partnerki niczym babciną komodę. Okazji jest mnóstwo. Nadchodzą tangowe majówki w różnych zakątkach Polski i z różnymi nauczycielami, tangowe wakacje – do wyboru, do koloru. Aby być na bieżąco, warto śledzić fejsowy kalendarz. Inaczej się nie da.

Maratony, weekendy, koncerty

Nie da rady wszystkiego zapowiedzieć, nie możliwe, by być wszędzie. Cieszę się, że moja Warszawa nadal jest największym ośrodkiem tanga w Polsce. Nie ma porządnego festiwalu, za to maratonów i innych imprez jest mnóstwo. Warto zwrócić uwagę na ostatni weekend maja. Podczas Secreto Encuentro Milonguero po raz pierwszy w Polsce przestrzeń będzie podzielona na dwie strefy: żeńską i męską (szczegóły i zasady uczestnictwa TU: LINK DO SECRETO ENCUENTRO).

3

Nie ma zmiłuj – trenuj miradę i cabeceo!

Przyda się i później, ale w ten konkretny weekend bez sprawności w tej dziedzinie może być trudno. Chciałabym sprawdzić, jak to wypadnie, niestety będę wtedy na innym parkiecie Europy. Podpowiem jednak, że aby nie znaleźć się w niezręcznej sytuacji, warto stosować proste zasady.
Kobieto: miej okulary/szkła kontaktowe, patrz wokół, a nie pod nogi, ale NIE zrywaj się, dopóki mężczyzna WYRAŹNIE nie stanie przed Tobą. Nie rzucaj się desperacko w ramiona tym razem nie Tobie przeznaczone, nie kradnij cabeceo!

Mężczyzno: trzymaj kontakt wzrokowy z wybraną partnerką, choćby bombardowało Cię sto innych niczym okupanci Zamek Królewski w czasie drugiej wojny! Wstanie nie ta wybrana? Nie patrz, przeproś, nie zbaczaj z drogi. Nie patrz żałośnie na tę wybraną, bo jak się dasz wziąć siłą, na tamtą nie zasługujesz.

Mężczyzno i kobieto – uważajcie na desant. Czasem, w zaprzyjaźnionych kręgach, nie jest źle widziany i wzięcie w jasyr miewa swój urok, ale już w tych dalszych im bardziej doświadczona tanguera, tym mniejsza szansa.

Tydzień wcześniej – gratka dla miłośników muzyki live.

Nie jest tajemnicą, że lubię jeździć do Bielska Białej i tańczyć w przepięknej neorenesansowej Sali Redutowej. A teraz wydarzy się coś niespotykanego na skalę światową. Nie udało się to nikomu innemu, a jej tak! Ania Pietruszewska wzięła i zaprosiła dwa (!) topowe tangowe zespoły, które zagrają dzień po dniu (strona wydarzenia TU: LINK).

Sexteto Milonguero i Tanghetto w jednym miejscu!

BB Tango Festiwal – Tangowe Męskie Granie – zaprasza 20 i 21 maja. Nie można przegapić takiej okazji! Pakiet VIP kosztuje 290 zł, w nim jest WSZYSTKO! Czyli dwa koncerty, pięć godzin warsztatów z argentyńska parą i milongi (formularz zapisów i wszystkie informacje: www.bbtango.pl).

4

5

Dla wielbicieli wiatru we włosach – tango żagle

To nie koniec bielskiego szaleństwa! Przeniesionego na… Mazury. Czerwcowy tydzień na luksusowych jachtach cumujących co noc w innej, pięknej marinie, pyszne kolacje, doskonałe parkiety i tango – połączenie niecodzienne i kuszące (wydarzenie jest TU: LINK). Dobra rozgrzewka przed wakacjami.

6

Maratonów też jest urodzaj.

W całej Polsce. Zgłoszenia na niektóre przyjmowane są w sposób dość wnerwiający (technicznie lub ludzko), a ja nie lubię się denerwować. Warszawskie meteoryty, chcąc uniknąć nieporozumień, przy pierwszej reklamacji zacytowały wpis naszego kolegi Janusza T., podkreślając oczywistą, ale czasem skrywaną kwestię: „O uczestnictwie w maratonie decydować będą Organizatorzy, starając się, żeby wszyscy zarejestrowani uczestnicy jak najlepiej się bawili”. Zasada powszechnie obowiązująca, ale będąc potraktowanym takim cytatem można poczuć się niezręcznie. Bo wniosek nasuwa się taki, że ci nieprzyjęci psuliby zabawę lub w przyjętym towarzystwie nie umieliby się dobrze bawić :) Meteoryty mówią, że mają full, czego im z całego serca życzę. Osobiście nie mam nic przeciwko snobistycznej, rozchwytywanej imprezie w polskiej stolicy.

Ogień

Po raz kolejny warszawski El Fuego odbędzie się w sali na Poligonowej. Miejsce wygodne, parkiet ogromny i odpowiednio śliski, sala wysoka i przewiewna, zacne zaplecze bufetowe. W zimie odbyła się tutaj Tanguerilla – impreza neotangowa inna niż wszystkie, z multimedialną wizualizacją. Jak ktoś nie był – niech wypatruje następnej, bo to event, jakiego w Polsce się nie organizuje. No tak – ale jedno i ew. drugie dopiero jesienią… A w zimie Beskid – ale to już naprawdę przesada pisać w kwietniu o grudniu. Zwłaszcza że kocham lato, a teraz jest pora, w której mogę się bardzo cieszyć z perspektywy jego nadchodzenia. Więc się cieszę, a co!

7A