Niezwykłe spotkanie: Język tańca

W ramach przymiarek do obchodów 100-lecia tanga w Polsce, Podróżniccy zorganizowali spotkanie, na którym miały być omówione różne aspekty tańca z akcentem na tango. Ono zresztą zdominowało całość imprezy, ale nie było w tym nic złego, szczególnie że jedna z osób, która miała mówić także o praktycznej stronie innych tańców, nie dotarła. czytaj dalej

Milczenie nie zawsze jest złotem

Mam niewyparzony język i zdarza mi się za to zbierać cięgi. Czasem z powodu użycia zbyt mocnych określeń, czasami z powodu nie zrozumienia kontekstu i moich intencji. Słowo pisane nie jest w stanie w pełni ich oddać – ileż nieporozumień wynika z innego niż autor miał na myśli odczytania np. SMS-a :) Słowo mówione też zresztą bywa źródłem nieporozumień i urazów. Dochodzą do mnie słuchy, że mężczyźni się mnie boją, bo nie wiedzą, co usłyszą :) Na szczęście znaczącej ich części jednak mimo wszystko nie przerażam.
czytaj dalej

Anioły i demony

Tak mnie jakoś naszło na różnorakie rozmyślania. Film „Baczyński” – prosty i jasny w przekazie, za co zbiera recenzenckie cięgi – poruszył we mnie wiele strun. Także tę, że on nie miał możliwości beztroskiego – albo i zatroskanego – hasania po parkiecie.
Tango… Cóż za dziwne połączenie różności… Stworzone chyba przez anioły i demony – nie widzę innego wytłumaczenia tego fenomenu. Czasem człowiek załapie od razu, czasem po jakimś czasie, a nieraz nie załapie nigdy. Od czego to zależy? Nie mam pojęcia. czytaj dalej

Cabeceo czy bezwstydne polowanie?

Cabeceo
Nie bój się spojrzenia. Od tego zaczyna się przyjemność…

Jaki rodowód ma tango, każdy tańczący wie. Ale kto wymyślił cabeceo? Święty Barnabo! To się narobiło…
Kiedy zaczynałam tańczyć, chłonęłam wiedzę na temat „tego tangiego” (hihihi… Kto wie, z czego to cytat?) całą sobą. W niewątpliwie mądrym artykule znalazłam ważną informację: cabeceo na milondze jest cudownie pomocne, bo porządkuje kwestię zapraszania pań przez panów i odwrotnie.
Brzmi sensownie.
A jak wygląda w praktyce? czytaj dalej

„Niemłode kobiety nie chcą niemłodych facetów…” – Tango Piazzola w Teatrze Rampa.

Tango PiazzollaSkuszona zaproszeniem, wybrałam się do Teatru Rampa. Byłam ciekawa przedstawienia z tangiem Astora Piazzolli, szczególnie że zakochałam się w płycie Izabeli Kopeć: „Show me your tango” z pieśniami tegoż kompozytora.

Z przyjemnością ujęłam w dłoń pięknie wydany program i czekając na rozpoczęcie spektaklu, zatopiłam się w lekturze.
Na pierwszej stronie widać nogi założone jedna na drugą (damska na męską), siedzące na krześle, obute w wyjściowe obuwie, tytuł (Anna Burzyńska: Tango Piazzola) i to, co potraktowałam jako obietnicę: najgłośniejszy spektakl z ogniem argentyńskiego tanga mistrza Piazzoli (pisownia oryginalna).
Ja osobiście w tangu najbardziej lubię właśnie ten ogień. czytaj dalej

Gamonie i narybek

Tango jest moją ulubioną aktywnością fizyczną i mentalną, więc nie dziwota, że zajmuje sporo miejsca w moim życiu. Ale ja nie umiem tak zwyczajnie sobie chodzić i tańczyć. Moja natura domaga się, by w to, co lubię, władować misję. I choćby nie wiem co, tak mam i już. W tangu też. Na początku „tego” nie zauważałam. Ale jak „to” zdarzyło się po raz kolejny, a potem znowu – coś mnie tknęło, że „to” nie jest normalne, bo inni (w sumie nic dziwnego), a szczególnie inne (im akurat się dziwię), tak nie robią! czytaj dalej