Pełnia lata w rytmie tanga

To lato obrodziło w tangowe wydarzenia. To znaczy, że jest zapotrzebowanie, czyli środowisko się rozwija. Może w niezbyt szalonym tempie, ale wystarczająco, aby każda z imprez miała swoich uczestników.
czytaj dalej

Lato, lato! Subiektywny przewodnik po imprezach

Ostatnio po pogodzie tego nie widać, ale fakt jest faktem: lato nadchodzi. A wraz z nim MNÓSTWO tangowej przyjemności. Normalnie aż tyle, że od samego pomyślunku czuję się zachłyśnięta tą obfitością. Bardzo się cieszę, że tangueros mają różne możliwości na terenie całego kraju (i nie tylko), aby w sympatycznej atmosferze szlifować swój tangowy sznyt. Oprócz wszelakich zajęć, coraz więcej jest milong: tych regularnych, jak i okazjonalnych. czytaj dalej

W sercu maj!

Chociaż to dopiero kwiecień puka do drzwi. Na szczęście zima przyszła późno i nie zdążyła się zadomowić. Odżywam! Po pierwsze: to jest pora, w której profilaktycznie pozbywam moją rodzinę i siebie różnych takich, co to lubią zamieszkiwać nasz organizm i nie dawać żadnych objawów. Po drugie: od trzech tygodni piję zielone i dobrze to robi memu ciału i duszy. Po trzecie: jak co jakiś czas, wróciłam na indywidualny tok odświeżania tanga i to także robi mi bardzo dobrze na prawie wszystkie sfery. Pomyślałam, że skoro ja mam tak dobrze, to zaproszę do tego dobrobytu tangową brać. czytaj dalej

Zatańcz ze mną… albo i nie.

Z ust kilku panów usłyszałam, że bardzo współczują kobietom, które siedzą i nie tańczą. Jeden z kolegów napisał cały elaborat. Ba! Zganił je za lenistwo w przytargiwaniu do tanga panów i hojnie poczęstował swoimi radami, cóż mają zrobić, aby tańczyć.

czytaj dalej

Sylwester w BB – to była MEGA impreza. Konia z rzędem temu, kto powtórzy taki rozmach.

Cztery dni tangolenia, codziennie w innym miejscu. Właściwie sześć, bo dzień przed i dzień po też były milongi. To był bardzo intensywny pobyt, a czas minął… nie wiadomo kiedy.

Całość organizowało Stowarzyszenie Tanga Argentyńskiego Bielsko-Buenos Tango, a jego frontwoman Ania Pietruszewska pełniła honory imprezy z ogromną starannością i przejęciem. Dobrze, że zorganizowała jakoweś dodatkowe aktywności (ze względu na bujne życie towarzyskie nie miałam czasu z nich skorzystać) – jogę i wycieczki na świeżym powietrzu – może chociaż trochę się odprężyła. Tomek Kopiński dzielnie jej pomagał, ale chyba to była tajna misja, bo dopiero w dzień Sylwestra zorientowałam się, któryż to jest.

czytaj dalej

Uczta z Boginią

Izabela KopećKiedy brzuch pęka z przesytu, gnuśnieje dusza. A ja lubię dobrze spożyć. Moja dusza też. Dlatego czym prędzej pognałam na koncert Show me your tango naszej mezzosopranistki Izabeli Kopeć. Naszej wspaniałej Divy. Prawdziwej Bogini…
czytaj dalej

Milongowe foty

Pod wpływem fotograficznych przeżyć, dawnych i całkiem świeżych, oraz różnorakich przemyśleń, zaświerzbiła mnie klawiatura. Bywam obiektem fotografowanym, a także robię zdjęcia. Żadnym tam wypasionym sprzętem. Nie zawsze moja artystyczna wizja cieszy się zrozumieniem obiektu, ale o tym za chwilę. czytaj dalej

98. urodziny Tadka i Janka – jednego ze związków partnerskich wieczoru

Wspólne czerwcowe urodziny Tadeusza D. i Jana W. to odwieczna tangowa tradycja.
Co prawda niektórzy kręcą nosem, że z powodów różnych nie po drodze im z jednym z Jubilatów, i że skoro „to” wyprawia się w jego rezydencji, to nie pójdą, bo coś tam. Za to drugiego Jubilata kochają wszyscy. Także tym razem było gorąco, gwarno i tłoczno. czytaj dalej